Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X
św. Bedy Wielebnego, wyznawcy i doktora Kościoła [3 kl.]
Zawsze Wierni nr 2/2023 (225)

ks. Piotr Dzierżak FSSPX

Od Redakcji

Drodzy czytelnicy, choć już od dłuższego czasu rezultaty mojej pracy redakcyjnej były przez Was oglądane – a to z racji pełnienia przez mnie funkcji sekretarza redakcji ZW – jednak po raz pierwszy mam możliwość powitania Was artykułem wstępnym, co stanowi zasadniczą prerogatywę redaktora naczelnego.

I faktycznie, począwszy od numeru bieżącego, mam zaszczyt piastować posadę szefa redakcji dwumiesięcznika „Zawsze Wierni”, pisma – jak żadne inne – zasłużonego dla propagowania katolickiej Tradycji w naszym kraju, a ponadto stanowiącego oficjalny organ prasowy Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X w Polsce. To już samo w sobie stanowi wielkie wyróżnienie dla mnie – kapłana, który członkiem Bractwa został niecałe trzy miesiące wcześniej.

Jeszcze większym zaszczytem jest zlecenie mi tego zadania w przełomowym, patrząc z perspektywy apostolatu Bractwa, momencie, gdy jesteśmy świadkami bezprecedensowego i niemal nieustającego procesu rozszerzania zasięgu katolickiej Tradycji w Polsce, objawiającego się nie tylko powstaniem w ciągu ostatnich 2-3 lat wielu nowych kaplic i bardzo znaczącym wzrostem liczby wiernych, lecz również przejściem znacznej liczby kapłanów ze struktur oficjalnych. I choć wzrost ten, wyrażony w liczbach bezwzględnych, nie wygląda może imponująco na tle rozwiniętego apostolatu Tradycji w takich krajach jak Francja czy Niemcy, jednak, co warto podkreślić, charakteryzuje się on najwyższą dynamiką na świecie! To niespotykane dotychczas w Polsce zjawisko domaga się przede wszystkim naszego wielkodusznego dziękczynienia, ale niestety oznacza także ciągłe zwiększanie liczby i zakresu obowiązków spadających na każdego kapłana.

Redagowanie czasopisma w takich warunkach, poza duchem ofiary, bez którego w ogóle niemożliwe jest żadne dzieło Boże, wymaga znalezienia i konsekwentnego utrzymywania takiego profilu pisma, by było ono nadal ważnym elementem na mapie katolickiej Tradycji. Środki są bowiem pochodną celu. Jaki jest zatem cel naszego dwumiesięcznika? Warto mieć na uwadze, że do niedawna pismo ZW pełniło dwa ważne i wzajemnie się dopełniające zadania. Po pierwsze stanowiło narzędzie informowania o istnieniu (sic!) i prawdziwej naturze katolickiej Tradycji w sytuacji niemal powszechnej w naszym kraju ignorancji, wynikającej w dużej mierze z nałożenia przez modernistów blokady informacyjnej. Po drugie zaś pozwalało na stopniowe wnikanie w coraz głębsze pokłady Tradycji, tym, którzy już ją poznali i do niej przylgnęli.

I choć w ogólnym zarysie sytuacja jest dziś podobna, to jednak w ostatnim okresie zaszły na tym polu pewne zmiany. Przede wszystkim dziś to Internet jest, z racji popularności, dużo skuteczniejszym narzędziem walki z przemilczaniem i przeinaczaniem faktów (a są to nieodmiennie zasadnicze elementy strategii w walce z Tradycją). Jeśli chodzi natomiast o wypełnianie drugiego celu, a więc kształtowanie katolickich rysów w duszach wiernych, to również i tutaj bardzo wiele osiągnąć dziś można za pomocą Internetu. I faktycznie w ramach swojego apostolatu FSSPX udostępnia całą gamę katolickich kazań, katechez, konferencji i wykładów głoszonych w kościołach i kaplicach w całej Polsce. Czy to oznacza, że epoka ZW powoli dobiega końca? Absolutnie nie. Żaden bowiem wykład, czy konferencja, nawet najlepiej przygotowana, nie zastąpi dobrze napisanego artykułu. Słowo pisane, choć zasadniczo nie jest słowem „żywym” i stąd nie działa tak łatwo na ludzką psychikę, to jednak jest niezastąpione w bardzo trudnym i żmudnym dziele kształtowania katolickiej duszy, zarówno w wymiarze filozofii, teologii, jak i duchowości. Zatem jeśli „Zawsze Wierni” ma wciąż pełnić funkcję pewnego i zasadniczego punktu odniesienia w obszarze katolickiej Tradycji w Polsce musi się coraz bardziej – używając porównania z dziedziny sztuki wojskowości – przekształcać z czołgu w dalekonośną artylerię, dającą możliwość oddziaływania ogniowego na cele znajdujące się na głębokim zapleczu przeciwnika.

Nie oznacza to, że ZW będzie odtąd pismem skierowanym tylko dla elity, dla wtajemniczonych, uczonych teo­logów czy myślicieli, znających na pamięć tekst Summy św. Tomasza wraz z dekretami Soboru Trydenckiego. Bowiem spod oddziaływania naszego pisma zasadniczo żaden z potencjalnych czytelników nie może zostać z góry wykluczony. Ten, kto dopiero odkrywa skarb katolickiej Tradycji, ma prawo nic jeszcze nie wiedzieć; ten, natomiast, kto jest naszym stałym i wieloletnim czytelnikiem, ma również prawo czegoś nowego się dowiedzieć. W zamierzeniu ZW ma być pismem atrakcyjnym również dla kapłanów FSSPX, potrzebujących – w trudnej misji zdobywania dusz – odniesienia do specjalistycznych treści dotyczących dość różnorodnych zagadnień. Z drugiej strony „Zawsze Wierni” nie jest i nigdy nie będzie czasopismem typowo naukowym z dziedziny filozofii czy teologii, choć przecież tego typu tematy będą w nim podejmowane. Bowiem dla zrealizowania zarysowanego powyżej celu owa materia musi być spajana odpowiednią formą, prowadzącą do kontemplacji prawd wiecznych, do głębokiego życia wewnętrznego. W swej istocie program ten nie oznacza wymyślania czegokolwiek. Jest to nic innego, jak trzymanie się dewizy naszego założyciela abp. Marcelego Lefebvre’a: tradidi quod et accepi – „przekazałem, co otrzymałem”, a także dewizy Zakonu Kaznodziejskiego: contemplare et contemplata aliis tradere – „przemyśliwać, a treści przemyślane przekazywać innym”.