„Na świecie ucisk mieć będziecie; ale ufajcie, jam zwyciężył świat” Jan 16,33
1. Niedziela Adwentu [1 kl.]
Zawsze Wierni nr 5/2022 (222)

Mariusz Grunt

Homo deus – w krainie zatrutych myśli

Kim jest Yuval Noah Harari, autor książki Homo Deus. Krótka historia jutra – nowym humanistą? Stroicielem światowych fortepianów? Książkową wersją Netfliksa? Tym trzecim po Lutrze, Marksie?…

Yuval Noah Harari to nazwisko doskonale znane młodemu pokoleniu, wolnomyślicielom, środowiskom katolickim (tym otwartym oczywiście), a wreszcie zwolennikom Nowego Porządku Świata (dalej: NWO). W maju 2022 r. był przyjmowany z wielkim honorami w Polsce podczas imprezy Impact’22 (polski odpowiednik Forum w Davos). Katolicki reżyser Piotr Relich w jednym z wywiadów stwierdził, że „Harari to stroiciel światowych fortepianów”1. Nie jest bynajmniej pianistą, ale kimś, kto tworzy chwytliwe idee, wykorzystywane do przebudowania świata na nutę NWO.

Na pewno jest profesorem, autorem książek, gejem, weganinem, przeciwnikiem religii monoteistycznych, a w szczególności katolicyzmu. Recenzje książek ma więcej niż pochlebne, miesięcznik „Znak” w listopadzie 2019 r. poświęcił mu prawie cały numer, widząc w nim Hegla nowych czasów.

A więc chyba nie pozostaje nic innego, jak napisać kolejną laudację. Na szczęście nie pójdę tą ścieżką i na przykładzie cytatów z książki Homo deus. Krótka historia jutra przedstawię szanownym Czytelnikom, jakie to dźwięki uderzać będą nasze myśli. Przygotowałem kilkanaście cytatów, które krótko podsumuję.

Książka na wiele wspólnego z Netfliksem, a mianowicie tak samo jak ta platforma, wykorzystując atrakcyjną formułę, przemyca niebezpieczne treści. Niewprawiony czytelnik da się porwać narracji, elokwencji i bardzo szybko zakoduje w głowie hasła i komentarze będące filarami NWO.

Na str. 8 autor stwierdza:

U zarania trzeciego milenium ludzkość uświadamia sobie jednak rzecz niezwykłą. Większość z nas rzadko o tym myśli, ale w ciągu paru ostatnich dziesięcioleci udało nam się poskromić głód, zarazę i wojnę. Oczywiście nie rozwiązaliśmy tych problemów całkowicie, ale przestaliśmy o nich myśleć jak o niezrozumiałych i niepohamowanych siłach natury, a zaczęliśmy je traktować jako wyzwania, jako przeszkody do pokonania. Aby się od nich uwolnić, nie musimy się modlić do żadnych bogów ani świętych. Dobrze wiemy, co należy zrobić, żeby zapobiec głodowi, zarazie i wojnie – i zwykle nam się to udaje2.

Aby zbudować NWO bez głodu, zarazy i wojny nie musimy, a nawet nie powinniśmy, się modlić. Harari zaczyna trząść filarami chrześcijańskiego świata, chcąc dokończyć to, co nie udało się Lutrowi czy Marksowi.

Na str. 31 pisze:

Zredukowaliśmy umieralność w wyniku głodu, choroby i przemocy: teraz będziemy zmierzali do tego, by pokonać starość, a nawet samą śmierć. Wydźwignęliśmy ludzi z koszmarnej udręki: teraz zajmiemy się tym, by dać im szczęście. Podnieśliśmy ludzkość ponad właściwy zwierzętom poziom walki o przetrwanie: teraz naszym celem będzie awansowanie ludzi do poziomu bogów i przekształcenie gatunku homo sapiens w homo deus3.

Harari daje ludzkości nowy dekalog, z jednym tylko przykazaniem: Człowiek to Homo deus – każdy człowiek jest bogiem.

Na str. 32 czytamy:

Przez całe dzieje religie i ideologie nie przyznawały świętości samemu życiu. Święte było dla nich zawsze coś, co znajdowało się powyżej albo po drugiej stronie ziemskiego istnienia, i dlatego całkiem łatwo przychodziło im akceptowanie śmierci. Niektóre religie znajdowały wręcz jawne upodobanie w myśli o czekającej na nas kostusze. Ponieważ chrześcijaństwo, islam i hinduizm sens ludzkiego istnienia upatrywały w tym, że decyduje ono o naszym losie w życiu przyszłym, religie te traktowały śmierć jako niezbędny i pozytywny element świata. Ludzie umierali, ponieważ tak zawyrokował Bóg…4

Autor najwyraźniej nie przeczytał Dekalogu, a powinien, skoro chce być autorem popularno-naukowym. Pytam, co w takim razie jest umieszczone w piątym przykazaniu?

Kolejna rewelacja zamieszczona na str. 33:

[…] ludzie nie umierają dlatego, że jakaś postać w czarnej pelerynie szturchnie ich parę razy w ramię, ani dlatego, że tak zarządził Bóg, ani dlatego, że śmiertelność jest niezbędnym elementem jakiegoś wielkiego kosmicznego planu. Ludzie zawsze umierają z powodu jakiejś technicznej usterki5.

A czy człowiek nie jest istotą stworzoną na Boże podobieństwo? Dla tego autora człowiek to tylko maszyna, i nic więcej. Na kolejnych stronach Harari porównuje go z maszyną parową.

Na str. 34 pisze:

A każdy problem techniczny ma techniczne rozwiązanie. Nie musimy czekać na powtórne przyjście Chrystusa, aby przezwyciężyć śmierć. Może to zrobić paru geeków (maniaków komputerowych) w laboratorium6.

Totalna negacja przypadków, wobec których medycyna jest bezradna i nie daje szans, a mimo to człowiek wraca do zdrowia.

Harari nie daje czytelnikowi odetchnąć i kilka stron dalej dumnie stwierdza:

Dlatego ostatnimi czasy rosnąca grupa naukowców i myślicieli coraz bardziej otwarcie mówi, że sztandarowym projektem współczesnej nauki jest pokonanie śmierci oraz obdarzenie ludzi wieczną młodością. Wśród głosicieli tego poglądu wyróżniają się gerontolog Aubrey de Grey oraz wszechstronnie wykształcony wynalazca Ray Kurzweil (laureat amerykańskiego odznaczenia National Medal of Technology and Innovation w 1999 r.). W 2012 r. Kurzweil został mianowany dyrektorem do spraw inżynierii w Google’u, a rok później Google powołał do życia spółkę pod nazwą Calico, której misję określono jako rozwiązanie problemu śmierci7.

Wielkie korporacje z grupy Big Tech to nie tylko przyjazne i potrzebne rozwiązania, jak nowa wyszukiwarka, ale przede wszystkim koniec świata, jaki znamy. To świat bez Boga.

Harari nie odpuszcza również instytucji małżeństwa, które tylko śmierć może rozwiązać:

Dzisiaj ludzie nadal zawierają związki małżeńskie z myślą, że będą one trwały „dopóki śmierć nas nie rozłączy”, a znaczna część ich życia obraca się wokół posiadania i wychowywania dzieci. Spróbujmy zatem teraz wyobrazić sobie kobietę, która będzie żyła 150 lat. Powiedzmy, że wyjdzie za mąż nawet około czterdziestki: wciąż ma przed sobą 110 lat życia. Czy można realistycznie oczekiwać, że jej małżeństwo przetrwa 110 lat? Nawet katoliccy fundamentaliści mogą się zawahać8.

Szczęśliwi ludzie żyjący 150 lat, a czymże według Harariego jest szczęście: Dla Epikura pogoń za szczęściem była dążeniem osobistym. Natomiast współcześni myśliciele uważają ją za projekt zbiorowy9.

Oczywiście Harari ma odmienną od katolików koncepcję szczęścia:

Mam prawo poszukiwać szczęścia na własny sposób, a państwo nie powinno mi w tym przeszkadzać – nawet jeśli dokonuję złego wyboru10.

A jeśli ten zły wybór to grzech, grzech śmiertelny?

Autor nie byłby sobą, gdyby nie odniósł się do relacji człowiek–rzeczywistość:

Szklany sufit szczęścia podtrzymują dwa potężne filary: jeden psychiczny, drugi biologiczny. Jeśli chodzi o psychikę, to szczęście zależy raczej od oczekiwań niż od obiektywnych warunków. Nie zadowala nas samo to, że wiedziemy spokojny i dostatni żywot. Zadowolenie czerpiemy raczej z tego, że rzeczywistość spełnia nasze oczekiwania. Zła wiadomość jest taka, że w miarę poprawy warunków rosną też oczekiwania11.

Hegel też marzył, aby rzeczywistość spełniała nasze oczekiwania, zwolennicy totalitaryzmów „ukąszeni Heglem” też robili wszystko, żeby rzeczywistość spełniała nasze oczekiwania. Wiek XX pokazuje, czym się to skończyło.

Harari potrafi połączyć wątki z dyskursu filozoficznego z terminologią „łóżkową” – vide:

Ktoś może powiedzieć, że nie ma w tym nic złego, ponieważ to nie cel nas uszczęśliwia, lecz droga do niego. Wspinanie się na Mount Everest daje większą satysfakcję niż stanie na samym szczycie; flirtowanie i gra wstępna są bardziej podniecające niż szczytowanie; a prowadzenie przełomowych eksperymentów w laboratorium jest ciekawsze niż odbieranie pochwał i nagród. To jednak oznacza po prostu, że ewolucja kontroluje nas za pośrednictwem szerokiego wachlarza przyjemności12.

Na str. 57 autor stwierdza:

Nie jest wcale rzeczą pewną, czy ludzkość powinna wkładać tyle wysiłku w biochemiczną pogoń za szczęściem. Ktoś mógłby argumentować, że szczęście nie jest aż takie ważne, a uznanie zadowolenia jednostek za najwyższy cel społeczeństwa jest błędem. Inni mogą się zgadzać, że szczęście rzeczywiście jest najwyższym dobrem, ale będą kwestionowali biologiczną definicję szczęścia jako doświadczania przyjemnych doznań13.

Harari cytuje okazjonalnie Pismo Święte, a szczególnie Stary Testament, dlatego można założyć, że zna Psalm 16:

Strzeż mnie, o Boże, do Ciebie się bowiem uciekam!

Rzekłem do Jahwe: „Panie, Tyś moim szczęściem!

Nicością są wszystkie bóstwa w kraju”.

Nie tabletki, ale Bóg jest dla człowieka źródłem szczęścia, o czym napisano wiele książek.

Skoro biochemia nie pomoże człowiekowi być szczęśliwym, autor zaleca, aby pójść krok dalej:

Poszukując rozkoszy i nieśmiertelności, ludzie w rzeczywistości starają się wskoczyć na poziom bogów. Nie chodzi tylko o to, że wieczna rozkosz i nieśmiertelność to boskie atrybuty, lecz także o to, że aby pokonać starość i nieszczęście, ludzie będą najpierw musieli posiąść boską władzę nad własną biologiczną podstawą… Upgrade’owanie ludzi do bogów może się dokonywać na trzech drogach: bioinżynierii, konstruowania cyborgów oraz konstruowania istot nieorganicznych. Punktem wyjścia bioinżynierii jest spostrzeżenie, że nie wykorzystaliśmy jeszcze pełnego potencjału tkwiącego w żywych organizmach14.

Mam tylko jedno słowo służące za komentarz: przerażające i bluźniercze zarazem.

Bioinżynieria oraz konstruowanie cyborgów mają sprawić, aby człowiek nie znalazł już nic dla siebie na kartach Biblii:

Nasze narzędzia i instytucje ogromnie się różnią od tych z czasów biblijnych, ale głębokie struktury ludzkiego umysłu pozostają te same. To dlatego wciąż odnajdujemy siebie na kartach Biblii, w pismach Konfucjusza czy w tragediach Sofoklesa i Eurypidesa…15

Pogarda dla Pisma Świętego jest widoczna na kolejnych stronach książki:

Bardziej prawdopodobne, że sam homo sapiens będzie się udoskonalał krok po kroku, łącząc się równocześnie z robotami i komputerami, aż kiedyś nasi potomkowie, patrząc wstecz, uświadomią sobie, że nie są już tym rodzajem zwierząt, które napisały Biblię, zbudowały Wielki Mur Chiński i śmiały się z wygłupów Charliego Chaplina16.

Chaplin obok Biblii nie pojawia się przypadkiem. W 2014 r., gdy pojawiały się pierwsze szkice do książki, w mediach głośno odbiła się również sprawa projektu dwóch argentyńskich artystów Pool Paoliniego i Marianela Perelliego, którzy stworzyli serię chrześcijańskich lalek wzorowanych na Kenie i Barbie. Są to głównie postaci Jezusa i Maryi, ukazane w różnych wariantach. Harari wielokrotnie akcentował, że Jezus jest elementem popkultury, a niektóre elementy z Jego życia, jak np. zmartwychwstanie, to fake news!

Harari niczym człowiek renesansu wypowiada się o wielu rzeczach, także o ekonomii – vide komentarz na str. 70:

Współczesna gospodarka potrzebuje nieustannego i nieograniczonego wzrostu, aby przetrwać. Jeśli ten wzrost kiedyś się zatrzyma, gospodarka nie ustabilizuje się w stanie jakiejś wygodnej równowagi, ale rozpadnie się na kawałki. Dlatego kapitalizm zachęca nas do poszukiwania nieśmiertelności, szczęścia i boskości… Gospodarka oparta na nieustannym wzroście potrzebuje nieskończonych projektów – właśnie takich, jak poszukiwanie nieśmiertelności, szczęścia i boskości17.

Wielu klasycznych ekonomistów „przewraca się w grobie”, gdy słyszy, że celem kapitalizmu jest poszukiwanie nieśmiertelności.

Ci, którzy mają miliardy, mają do odegrania swoją rolę w NWO, finansowanie tworzenia superczłowieka – vide:

Już sobie wyobrażam głosy protestu, gdyby jakiś miliarder oświadczył, że zamierza zaprojektować i skonstruować sobie superinteligentne potomstwo. Ale prawdziwa historia potoczy się trochę inaczej – będzie przypominać jazdę po równi pochyłej18.

Jak ma powstawać to inteligentne potomstwo? I tu autor też nie szczędzi szczegółów; na przykład na str. 72:

Zapłodnić kilka komórek jajowych i wybrać jedną o najlepszym połączeniu cech. Skoro badania nad komórkami macierzystymi pozwalają nam tworzyć tanim kosztem nieograniczony zapas ludzkich embrionów, to można sobie wybrać optymalne dziecko spośród setek kandydatów19.

Harari oddaje też hołd Marksowi za jego geniusz, który sprawił, że każdy człowiek niezależnie od tego, jaki zawód wykonywał, przyjmował marksistowskie podejście do ekonomii i historii. Jednocześnie Harari wprowadza w błąd czytelnika, że marksizmu dzisiaj już nie ma:

Głównych państw uprzemysłowionych, takich jak Wielka Brytania, Francja i USA, nigdy nie ogarnęły komunistyczne rewolucje, a dyktatura proletariatu wylądowała na śmietniku historii Na tym polega paradoks wiedzy historycznej. Wiedza, która nie zmienia ludzkiego zachowania, jest bezużyteczna. Jednak wiedza, która zmienia zachowanie, szybko traci znaczenie. Im więcej danych mamy, tym lepiej rozumiemy historię, tym szybciej historia zmienia swój bieg i tym szybciej nasza wiedza staje się przestarzała20.

A neomarksizm czy marksizm kulturowy, o czym pisałem na łamach 214 numeru ZW w artykule Zmutowany komunizm XXI wieku? Niewygodne fakty najlepiej przemilczeć!

Harari niczym klasyczny marksista zachęca, aby wyzwolić się z historii:

Ruchy starające się zmienić świat zaczynają się często od napisania historii na nowo, dzięki czemu ludzie mogą sobie wyobrazić na nowo przyszłość. Niezależnie od tego, czy chce się zachęcić robotników do strajku generalnego, czy kobiety do zawalczenia o prawo do własnego ciała, czy ciemiężone mniejszości do domagania się praw politycznych – pierwszym krokiem jest opowiedzenie na nowo ich historii21.

Gdy ktoś powątpiewa w marksistowskie pokąsanie autora, aby wyprowadzić go z wątpliwości, posłużę się kolejnym cytatem:

Patrząc wstecz, wielu ludzi sądzi, że zarówno upadek faraonów, jak i śmierć Boga to pozytywne elementy rozwoju historii. Może zawalenie się humanizmu również okaże się dobroczynne?22

Marksizm Harariego ubrany jest oczywiście w nowoczesne szaty ekologizmu, czy praw zwierząt:

Od czasów starożytnych po dziś dzień warunki życia zwierząt gospodarskich kształtują dwa rywalizujące ze sobą czynniki: to, czego pragną ludzie, i to, czego potrzebują zwierzęta23.

Dla Harariego człowiek nie jest niczym więcej niż zbiorem algorytmów – vide:

Algorytm nie jest jakimś konkretnym obliczeniem, lecz metodą, którą się stosuje podczas dokonywania jakiegoś obliczenia…Ludzie są algorytmami, które wytwarzają nie kubki herbaty, ale kopie samych siebie24.

Brak podmiotowości człowieka połączony jest z atakiem na religię, jako instytucji odpowiedzialnej za cierpienie zwierząt! – vide:

Rewolucja agrarna była zatem rewolucją zarówno ekonomiczną, jak i religijną. Nowym typom stosunków ekonomicznych towarzyszyły nowego rodzaju wierzenia religijne usprawiedliwiające brutalne wykorzystywanie zwierząt. Ten pradawny proces można obserwować nawet dzisiaj25.

Z dyskretnej promocji weganizmu Harari przechodzi do ataku na monoteistyczne religie, zarzucając im, że ich podmiotem nie jest człowiek:

Rewolucja agrarna zrodziła religie teistyczne, rewolucja naukowa z kolei dała początek religiom humanistycznym, w których ludzie zastąpili bogów. Obiektem kultu teistów jest theos (po grecku: „bóg”), a w wypadku humanistów tym, kogo czczą, jest homo, człowiek. Ideą, na której opierają się humanistyczne religie, takie jak liberalizm, komunizm i nazizm, jest pogląd, że w homo sapiens kryje się jakaś wyjątkowa i święta właściwość, która jest źródłem wszelkiego sensu i władzy we wszechświecie26.

W religii NWO czczony będzie tylko człowiek, jeśli ma ktoś jeszcze jakieś wątpliwości.

Harari niczym Gagarin po pobycie w kosmosie stwierdza, że duszy nie da się znaleźć:

Wiara, że ludzie mają nieśmiertelne dusze, podczas gdy zwierzęta są jedynie przemijającymi ciałami, jest głównym filarem naszego systemu prawnego, politycznego i ekonomicznego…

W żadnym ze starannych badań, w żadnej z drobiazgowych analiz nie odkryto najmniejszego śladu duszy u świń, szczurów ani rezusów. Niestety te same eksperymenty laboratoryjne podważają drugą i znacznie ważniejszą część tego monoteistycznego mitu, a mianowicie, że ludzie mają duszę27.

Harari zaleca, aby – tak jak to czyni wielu biologów i lekarzy – prywatnie wierzyć w duszę, ale nigdy publicznie, bo przecież dla autora Homo Deus: „człowiek jest tylko niczym maszyna parowa…”.

Skoro już czytelnik został wyedukowany, co i jak ma myśleć, co i jak ma mówić i w co ma wierzyć, a raczej nie wierzyć, Harari niczym Castro skanduje: „Niech żyje rewolucja!” (taki tytuł nosi jeden z rozdziałów książki) i instruuje:

„Aby przeprowadzić rewolucję, nigdy nie wystarczy jedynie mieć wielu ludzi. Rewolucje zwykle organizują nieduże sieci agitatorów, a nie masy. Jeśli chcesz urządzić rewolucję, nie pytaj: „Ilu ludzi popiera moje idee?”. Zamiast tego zapytaj: „Ilu moich zwolenników jest zdolnych do skutecznej współpracy?”28.

Przeprowadzając rewolucję, można sobie śpiewać pod nosem Imagine Johna Lennona: „Wyobraź sobie, że nie ma nieba – śpiewa – to proste, tylko spróbuj”29.

Harari ubolewa, że Pismo Święte nadal jest źródłem autorytetu:

Mimo że święte księgi wprowadzają ludzi w błąd, co do prawdziwej natury rzeczywistości, potrafią zachowywać swój autorytet przez tysiące lat… Biblii w najmniejszym stopniu nie interesuje zrozumienie globalnej ekologii, babilońskiej gospodarki czy perskiego systemu politycznego30.

My, chrześcijanie, chcemy budować świat na Prawdzie, a Harari na fikcji:

Fikcja nie jest zła. Jest niezbędna. Bez powszechnie przyjmowanych opowieści o takich rzeczach, jak pieniądze, państwa czy korporacje, nie może funkcjonować żadne złożone ludzkie społeczeństwo31.

Harari odnosi się pozytywnie jedynie do buddyzmu, instruując, co zrobić, jeśli na swej ścieżce życiowej spotkamy Buddę:

dystans dzielący religię od duchowości jest dużo większy. Religia to układ, podczas gdy duchowość to podróż32.

Nie zapomina również o skomplementowaniu Marcina Lutra:

A zatem protestancki bunt przeciwko władzy Kościoła katolickiego zainicjowali nie hedonistyczni ateiści, lecz pobożny i ascetyczny mnich Marcin Luter. Luter szukał odpowiedzi na egzystencjalne pytania dotyczące życia i nie chciał zadowalać się rytami, rytuałami i układami oferowanymi przez Kościół33.

Ci, którzy wiedzą cokolwiek o reformacji, mają świadomość, że stwierdzenia o pobożności Lutra są sprzeczne z prawdą historyczną.

Prawda o katolicyzmie według Harariego jest w tym, co napisano małym drukiem:

Kiedy religie się reklamują, na ogół podkreślają głoszone przez siebie wspaniałe wartości. Ale Bóg często skrywa się w tym, co napisano drobnym drukiem: w stwierdzeniach dotyczących faktów. Religia katolicka zachwala się jako religia powszechnej miłości i współczucia. Jak cudownie! Kto by się temu sprzeciwiał? Dlaczego zatem nie wszyscy ludzie są katolikami? Ponieważ kiedy przeczyta się to, co napisano drobnym drukiem, okazuje się, że katolicyzm wymaga również ślepego posłuszeństwa papieżowi, „który nigdy się nie myli”, nawet kiedy nakazuje swym wyznawcom brać udział w krucjatach i palić heretyków na stosach34.

A kiedy już Harari zniszczy wszystko, co dla nas ważne i święte, kreśli wizję NOWEGO Przymierza, gdzie Bóg nawet nie jest reżyserem:

Nowożytna kultura odrzuca tę wiarę w wielki kosmiczny plan. Nie jesteśmy aktorami grającymi w żadnym nadzwyczajnym dramacie. Życie nie ma scenariusza, dramaturga, reżysera, producenta – i nie ma sensu35.

Harari zachęca, aby proces edukacji niezbędny do wdrożenia Nowego Przymierza opierać na grach strategicznych:

Szczególnie znamienne są gry strategiczne lub gry typu „budowa cywilizacji”, na przykład Minecraft, Osadnicy z Catanu albo Civilization Sida Meiera. Gra może być osadzona w średniowieczu, w epoce kamienia albo w jakimś wymyślonym baśniowym kraju, ale zasady zawsze pozostają te same – i zawsze są kapitalistyczne. Celem gracza jest założenie miasta, stworzenie królestwa albo nawet całej cywilizacji36.

Niestety o tym, jak silnie myśli Harariego rezonują także w Polsce, świadczy niedawna wypowiedź ministra edukacji i nauki:

Gry «This War of Mine» 11 Bit Studios i «Gra szyfrów» stworzona przez IPN jeszcze w tym roku zostaną wpisane do podstawy programowej jako treści rekomendowane37.

To nie jest zbieg okoliczności, lecz potwierdzenie wpływu, jaki wywiera Harari na współczesny świat, politykę, media. Wspierają go przecież największe firmy świata, wydają go największe wydawnictwa, jest zapraszany i witany z honorami przez rządzących.

Jeśli przeczytaliśmy choć jedną książkę Harariego, jako antidotum należy sięgnąć po którąś z pozycji Rolanda Baadera, np. Śmiercionośne myśli38. W tej książce celnie punktuje on, że u źródeł wszystkich socjalistycznych rewolucji, wszystkich dwudziestowiecznych systemów totalitarnych, leżą utopie, idee, koncepcje ekonomiczne i doktryny filozoficzne, które najpierw wylęgły się w głowach intelektualistów, a następnie propagowane były i popularyzowane przez szerokie kręgi inteligencji. Do czego doprowadzą idee Harariego, aż strach pomyśleć.

Zachęcam Czytelników, aby sięgnęli po Śmiercionośne myśli, bo myśli i rekomendacje Harariego są nie tylko niebezpieczne, ale i śmiercionośne. Nic dziwnego, że Maciej Rysiewicz (niezależny publicysta) stwierdził na łamach jednego ze swoich artykułów, że spotkanie z Hararim to jak spotkanie z Lucyferem. Z jednej strony inteligentne, a z drugiej zwodzące na manowce39.

Pozwólcie, że zakończę słowami z Pisma Świętego:

Baczcie, aby ktoś was nie zagarnął w niewolę przez tę filozofię będącą wierutnym oszustwem, opartą na ludzkiej tylko tradycji, na żywiołach świata, a nie na Chrystusie (Kol 2, 8).

Z Panem Bogiem! Nie z Hararim!

Przypisy

  1. BIZNES w służbie REWOLUCJI! Wszystko, co musisz wiedzieć o IMPACT’22. Jaka jest prawda? – audycja z 11 maja 2022 r., https://www.youtube.com/watch?v=XQ5zU22uVP0 [dostęp: 14.07.2022].
  2. Y.N. Harari, Homo deus. Krótka historia jutra, tłum. z oryginału angielskiego M. Romanek, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2018, s. 8.
  3. Tamże.
  4. Tamże.
  5. Tamże.
  6. Tamże.
  7. Tamże, s. 35.
  8. Tamże, s. 38.
  9. Tamże, s. 43.
  10. Tamże, s. 45.
  11. Tamże, s. 49.
  12. Tamże, s. 52.
  13. Tamże
  14. Tamże, s. 59.
  15. Tamże, s. 63.
  16. Tamże, s. 67.
  17. Tamże.
  18. Tamże, s. 71.
  19. Tamże.
  20. Tamże, s. 78.
  21. Tamże, s. 81.
  22. Tamże, s. 90.
  23. Tamże, s. 105.
  24. Tamże, s. 111.
  25. Tamże, s. 124–125.
  26. Tamże, s. 131.
  27. Tamże, s. 134.
  28. Tamże, s. 172.
  29. Tamże, s. 191.
  30. Tamże, s. 220–221.
  31. Tamże, s. 226.
  32. Tamże, s. 234.
  33. Tamże, s. 236.
  34. Tamże, s. 241.
  35. Tamże, s. 254.
  36. Tamże, s. 267.
  37. Nowy pomysł ministra. Gry „This War of Mine” i „Gra szyfrów” trafią do podstawy programowej. Za: https://www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/nowy-pomysl-ministra-gry-this-war-of-mine-i-gra-szyfrow-trafia-do-podstawy-programowej,387890.html [dostęp: 30.06.2022].
  38. R. Baader, Śmiercionośne myśli. Dlaczego intelektualiści niszczą nasz świat, Wektory, Wrocław 2009.
  39. M. Rysiewicz, Spotkanie z Lucyferem, za: https://gorliceiokolice.eu/2022/05/spotkanie-z-lucyferem/ [dostęp: 30.06.2022].